Tytułem wstępu
Wielu,
a może i wszyscy rodzice, podświadomie nakładają na barki
potomstwa swoje własne nadzieje, oczekiwania, niespełnione
marzenia o sportowej lub artystycznej karierze. Rodzice pragną
być dumni ze swoich dzieci, widzieć ich sukcesy edukacyjne, wyniki
sportowe, podziwiać aktorską grę w szkolnych przedstawieniach. Ci,
których status społeczno finansowy jest wysoki zapisują swoje
dzieci na dodatkowe prywatne zajęcia gry na instrumentach, śpiewu,
zajęcia sportowe, plastyczne itp. Wszystko po to by odkryć ten
ukryty niepowtarzalny talent, pozwalający odnieść „sukces”.
Rodzice, którym brak odpowiedniego zaplecza finansowego, korzystają
z oferowanych zajęć pozalekcyjnych w szkole, kółkach
zainteresowań, SKS-u, itp. Patrząc z tej perspektywy, wydawałoby
się ,że to głównie rodzicom zależy na rozwijaniu zdolności u
swoich dzieci, czy zatem wczesna edukacja, przedszkole szkoła,
nie zapewniają odpowiednich warunków i metod w rozwoju zdolności?
Wg słownika języka polskiego ktoś zdolny, to mający predyspozycje
do łatwego opanowania pewnych umiejętności ( za Słownik Języka
Polskiego, PWN). Mając
na uwadze takie rozumienie możemy założyć, że każdy młody
człowiek posiada jakąś zdolność do opanowanie szczególnych
umiejętności, wynika to z faktu przyrodzonej indywidualności
dziecka, a skoro tak, to całość kształcenia zarówno
przedszkolnego jaki szkolnego powinna przebiegać w sposób szanujący
i wspierający jego indywidualność, czyli wspierający rozwój
zdolności. Powinna, gdyż zobowiązują do tego ministerialne ustawy
(Dz. U. z 2004r., Nr 256, poz. 2572 ze zmianami, Dz. U. z 2012r.,
poz.977 ze zmianami, Dz. U. z 2017 r. poz. 59 i 949). A co pokazuje
nam rzeczywistość?
1.
„Do przedszkola idzie maluch, tup, tup, tup”
Zacznijmy
zatem od źródła, czyli Ministerstwa Edukacji Narodowej, które
wyznacza dla przedszkoli podstawy programowe, oraz ustawą z 2004 r,
zatwierdził obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego dla
dzieci sześcioletnich (z późniejszą zmianą dla dzieci
pięcioletnich i po kolejnej reformie edukacji powrót do zapisu z
2004r.). Obowiązek ten wypełniają najczęściej tzw. klasy zerowe
w szkole podstawowej i są one bezpłatne w przeciwieństwie do
placówek przedszkolnych, które są placówkami odpłatnymi, zarówno
te należące do gminy jak i oczywiście przedszkola niepubliczne,
prywatne. Odpłatność za przedszkole jest czynnikiem, który
dokonuje selekcji dzieci na progu wejścia w przedszkolny świat.
Część dzieci, z powodu ekonomicznego statusu rodziców nie pójdzie
do przedszkola nigdy (poza rocznym przygotowaniem przedszkolnym),
rodziny na wyższym szczeblu zamożności wyślą dzieci do placówek
publicznych, zamożniejsze do niepublicznych i prywatnych. Do
przedszkola zatem trafiają najczęściej dzieci rodzin pracujących
i wiąże się to z pierwszą funkcją jaką spełniają przedszkola,
funkcją opiekuńczą na czas nieobecności rodziców ze względu na
obowiązki zawodowe. Nie dotarłem do badań, które by sprawdzały
determinanty posłania dzieci do przedszkola ale z własnego
doświadczenia i rozmów ze znajomymi wnoszę, że jest to główny
powód dla którego decydujemy się wysłać (zesłać?) nasze dzieci
do przedszkola publicznego. Funkcje wychowawcze i edukacyjne jakie
wypełniają placówki przedszkolne schodziły na drugi plan. Inaczej
to jednak wygląda wśród rodzin zamożnych decydujących się na
przedszkola prywatne, bardzo często kierunkowe, artystyczne,
językowe, działające wg alternatywnych metod wychowawczych, np.
przedszkola Montessori
lub waldorfskie. Tu decyduje często czynnik ambicjonalny rodziców,
zapewnienie lepszego startu, myśl o dalszej edukacji szkolnej wg
profilu przedszkola, tzw. „inwestowanie” w dziecko. Z punktu
widzenia socjologicznego, już na tym wczesnym etapie życia dziecka,
widzimy jak przedszkole potęguje podziały społeczno-ekonomiczne w
społeczeństwie i obnaża mit o jednakowym starcie dla wszystkich,
ponieważ wybór przedszkola determinuje późniejszy wybór szkoły
dla dziecka i rozwój jego potencjalnych zdolności. Czy to oznacza,
że przedszkola publiczne są gorsze od placówek prywatnych? Nie
chciałbym dzielić przedszkolnej edukacji na dobrą (prywatną) i
złą (publiczną), ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć , że
na pewno są inne, zarówno jeśli chodzi o zaplecze jak i o metody
dydaktyczne. Jeśli zwrócimy uwagę na wypełnienie przez
przedszkola obowiązku wspierania indywidualności dziecka, to misję
tą, poprzez zastosowaną metodykę i dydaktykę,lepiej wypełniają
placówki prywatne, które korzystając z alternatywnych metod
pedagogicznych Montessori, Steinera i innych twórców tzw. ruchu
„Nowego Wychowania” z przełomu wieków XIX i XX, wspierają
indywidualny rozwój dziecka. Jak widać nie są to metody nowe,
odkrywcze, których wdrożenie do metodologii placówek publicznych
wymagałoby dodatkowych lat badań i eksperymentów. Trudno mi zatem
zrozumieć pewien opór kolejnych ministrów edukacji, którzy z
jednej strony kładą nacisk na indywidualne podejście do dziecka ,
a z drugiej przygotowują, odgórną podstawę programową, której
realizacja przebiega głównie jednym frontem, bez zwrócenia uwagi
na indywidualne predyspozycje dziecka. Oczywiście zdaje sobie
sprawę, że nie w każdej placówce tak jest. Są wychowawcy
przedszkolni, którzy przemycają świetne rozwiązania alternatywne,
czerpiąc głównie z metod Montessori, aktywizując swoich
podopiecznych do odkrywania własnych
predyspozycji. Być może są to rozwiązania nawet coraz częstsze,
lecz nie na tyle, by móc mówić o „rewolucji” publicznych
przedszkoli. Mając nadzieję, może nie tyle na rozwój, co chociaż
dostrzeżenie, zdolności naszego dziecka, rodzice powinni większą
uwagę poświęcić kryteriom wyboru przedszkola, jako pierwszego
ważnego stopnia edukacji a nie tylko „przechowalni” na czas
pracy zawodowej rodziców.
2.
„Jestem małym przedszkolakiem ale dużo już potrafię”
Jakbyśmy
krytycznie nie podeszli do obrazu przedszkola, to nie możemy
kwestionować wagi dzieciństwa w rozwoju człowieka a co za tym,
roli przedszkola, pierwszej instytucji,
która jako druga po rodzicach/opiekunach
przyjmuje na siebie część odpowiedzialności za przyszłość
dziecka. Od wielu lat praktycznie w całej Europie edukacja
przedszkolna jest traktowana równoważnie z edukacją szkolną, a
nawet jako element ważniejszy, w którym kształtują się przyszłe
wzorce zachowań, umiejętności poznawczych i rozwijaniu zdolności
(za dr E. Płóciennik, Rozwijanie
zdolności dziecka w wieku przedszkolnym).
Należy przy tym wziąć pod uwagę, że edukacja przedszkolna i
szkolna powinny wiązać się w pełną całość, gwarantując
jednomyślny sposób podejścia do rozwoju indywidualnego,
kontynuacji wspierania poznanych zdolności i umiejętności dziecka.
Najczęściej jednak szkoła staje się zupełnie odrębnym elementem
edukacji, w którym dziecko zaczyna wszystko od początku, jego
zdolności są jeszcze niepoznane przez nauczyciela, a brak wsparcia
dla kontynuacji ich rozwoju może je uśpić zaprzepaszczając
nadzieje rodziców i jak i przedszkolnych wychowawców. To moim
zdaniem najbardziej zepsuty, a może zupełnie lekceważony element
edukacji. Wg mnie wraz z kolejnym stopniem edukacji powinna
wędrować wraz z dzieckiem jego opisowa karta, charakterystyka
umiejętności nabytych w przedszkolu, zaobserwowanych zdolności,
problemów, itd.
Jeszcze kilka lat temu takie karty opisowe istniały w przestrzeni
przedszkolno-szkolnej, lecz wprowadzane na „hura” przepisy o
ochronie danych osobowych, nie pozwoliły na kontynuacje tego
niewątpliwego wsparcia dla nauczycieli wczesnoszkolnych. Ta
swoista „teczka” dziecka pomagała
kolejnym nauczycielom dobrać odpowiednie metody rozwijające to co w
tym dziecku najlepsze. Brak takiej informacji w obecnym
polskim systemie edukacyjnym uważam za poważne niedopatrzenie.
Oczywiście jako rodzice możemy poprosić o taką opinię, ale
bądźmy szczerzy, kto o tym pamięta… Natomiast jeśli byłby to
obowiązek to proszę zauważyć o ile ułatwioną mieliby pracę
nauczyciele klas 1-3 i jakie korzyści otrzymuje dziecko. Czas
edukacji przedszkolnej to w głównej mierze gry i zabawy sprzyjające
rozwojowi umiejętności społecznych i podstaw edukacyjnych,
poznania liter, cyfr, a także poprzez zajęcia artystyczne
odkrywanie talentów dziecka. W założeniach programowych
priorytetami przedszkolnej edukacji są:
• Przyczynianie
się do harmonijnego rozwoju dziecięcej osobowości i kreatywności.
• Pomoc
dziecku w osiąganiu samodzielności i niezależności
• Rozwijanie
indywidualnych zdolności
Biorąc
to pod uwagę zauważmy, że maksymalny rozwój zdolności
(predyspozycji, kompetencji lub możliwości) i osiąganie
optymalnych osiągnięć przez jednostkę możliwe jest tylko wtedy,
gdy wszystkie istotne wskaźniki zdolności splatają się w
korzystny pod każdym względem kompleks ( za dr E. Płóciennik,
Rozwijanie zdolności dziecka w wieku przedszkolnym), czyli
jednolite kompleksowe rozwiązania idące wraz z dzieckiem po
kolejnych stopniach edukacji, poczynając od informacji otrzymanej w
przedszkolu od rodziców, po szkołę ponadpodstawową. Wbrew pozorom
dziecko kończące przedszkole, naprawdę wiele potrafi i jest
świadome tego jakie posiada umiejętności a niewiedza nauczycieli i
brak wzmocnień dla młodego człowieka może prowadzić do
frustracji i zniechęcenia wobec szkoły. Tę opinię mogę poprzeć
doświadczeniem znanego mi dziecka, które w przedszkolu
wykazywało duże zdolności plastyczne oraz potrafiło wymyślać
różne zmyślone historie. Wychowawczynie dostrzegły w tym
zdolności i zachęcały zarówno do aktywności plastycznej jak i do
fantazjowania. Niestety w szkole podstawowej, fantazjowanie tego
dziecka zaczęto traktować nie jako zdolność lecz przejaw mówienia
nieprawdy, wprowadzania nauczycieli w błąd. To poskutkowało
wycofaniem się dziecka i frustracją. Również plastyczna aktywność
dziecka została stłamszona. Dziewczynka uwielbiała malować w
związku z czym „upiększone” zostały również książki i
ćwiczenia, co nie podobało się nauczycielkom a sposób w jaki
zwróciły dziecku uwagę skutecznie zniechęciły do rozwoju
plastycznego. Na szczęście interwencja w działalność nauczycieli
zmieniła ich podejście i dziecko swoje zdolności odkryte w
przedszkolu rozwija, jednak niechęć do szkoły pozostała. Gdyby
z przedszkola poszła wraz z dzieckiem karta informacyjna być może
zachowanie nauczycieli byłoby inne.
3.
„Zdolna jestem niesłychanie”
Wiek
przedszkolny najbardziej sprzyja odkrywaniu przez dziecko swoich
umiejętności. Składa się na to kilka elementów. Po pierwsze wiek
przedszkolny czyli 3 do 6 lat, to czas odkrywania i fascynacji
otaczającym światem. Dziecko cechuje głęboka wrażliwość,
wyobraźnia, zdolność do fantazjowania, pomysłowość i
niewyczerpalna wręcz energia przekładająca się na ekspresję i
spontaniczność działań. Charakterystycznymi właściwościami
rozwojowymi dziecka w wieku przedszkolnym są egocentryzm, synkretyzm
spostrzegania i działania, realizm, animizm, myślenie
przedoperacyjne i początki myślenia opartego na operacjach
konkretnych (Por.: A. Brzezińska, Społeczna
psychologia rozwoju,
Wyd. Naukowe Scholar, Warszawa 2001). Dziecko przedszkolne potrafi
skupić swoje działania przez długi czas tylko na jednym elemencie,
co w obserwacjach M. Montessori, przyczyniło się do opracowania
metod aktywizujących, wykorzystujących właśnie tzw. polaryzację
uwagi. Ponadto przy rozwiązywaniu zadań , dziecko przedszkolne
potrafi posłużyć się wyobraźnią twórczą, nie kopiuje innych,
wyzwala natomiast to co tkwi w jego doświadczeniach społecznych i
sensorycznych. Przedszkolak chętnie wykonuje polecenia dorosłych,
traktując je jako wyzwanie, dostrzeżenie szansy na wykazanie się,
zaimponowanie starszym, rywalizację z rówieśnikami ale także
możliwość dzielenia się z nimi swoimi pomysłami, rozwijania
umiejętności społecznych, pracy w grupie, zwłaszcza w tym
charakterystycznym dla przedszkola okresie gdy nie jest jeszcze
poddawany presji oceniania jego działań. Swoboda wypowiedzi zarówno
słownej jak i artystycznej pozwala na szerokie spektrum działań,
zarówno metod wykorzystywanych przez nauczycieli jak i sposobu
użycia środków wykorzystywanych przez dziecko do wykonywania
proponowanych zadań. Patrząc z takiego punktu widzenia, świat
przedszkolny, to swoisty artystyczny świat, w którym każde dziecko
może zachować swoją indywidualność i sposób postrzegania
świata. Czy nie tak rodzą się artyści? To w przedszkolu właśnie
dziecko pod okiem kompetentnego wychowawcy nabierze umiejętności
samokształcenia i samowychowania, niezbędnych moim zdaniem do
dalszej edukacji i podtrzymania świadomości własnych zdolności i
umiejętności. Dziecko w wieku przedszkolnym to jednostka
wszechstronnie uzdolniona, z pełną możliwością rozwoju we
wszystkich kierunkach z zadatkami na rozwijanie wielkiej twórczości
oraz dużym talentem społecznym, jeśli tylko stworzy się dziecku
możliwości maksymalnego (optymalnego) rozwoju (por. D. Lewis, Jak
wychowywać zdolne dziecko,
PZWL, Warszawa 1998). To w przyjaznym dziecku przedszkolu mają
szansę uaktywnić się zdolności, które mogą zaważyć na jego
całej przyszłości. W literaturze psychopedagogicznej coraz
powszechniej podkreślana jest teza, że zdolności (także twórcze)
należy pobudzać i rozwijać już w okresie wczesnego dzieciństwa.
Podstawowe bowiem znaczenie dla rozwoju dziecięcych zdolności ma
środowisko, w którym dziecko wzrasta. A co z dziećmi nie
uczęszczającymi do przedszkola z różnych powodów. Nie chciałbym
tu dyskredytować roli rodziców, babć czy opiekunek realizującymi
opiekę nad dzieckiem w wieku przedszkolnym. Również w warunkach
domowych, a może i nawet lepiej, dziecko może rozwijać swoje
zdolności, głównie ze względu na swobodę jaką odczuwa będąc w
znanym sobie otoczeniu, korzystając z zabawek i gier, które zna.
Świadomość wsparcia opiekuna, brak porównania jego prac z innymi
śmiało rozwija jego zdolności i zainteresowania.
4.
„Bo w przedszkolu czeka nasza pani...”
Z
poprzednich wypowiedzi może wyłonić się obraz uwikłanego w
programowe zalecenia i pozbawionego wsparcia wychowawcy, który musi
przemycać aktywizujące metody dla swoich podopiecznych, skupiać
się na pogłębianiu swoich kompetencji, samemu starać się zgłębić
charakter dzieci, które rozpoczęły naukę w szkole podstawowej.
Staram się wierzyć ze wszystkich sił, że ten obraz nie jest taki
pesymistyczny, że projekty wdrażane przez organizacje społeczne,
oraz rządowe coraz lepiej spełniają oczekiwania rodziców i
ułatwiają zadanie nauczycielom. Zmiana w edukacji i nacisk na
humanistyczny paradygmat pedagogiki, spowodowały „wysyp”
programów edukacyjnych,
skupiła polską myśl dydaktyczną na poszukiwaniu programów
pobudzających i rozwijających twórczość dzieci/uczniów oraz
nowych form, heurystyk lub technik doskonalących myślenie
dywergencyjne i umiejętności poszukiwania rozwiązań problemów
otwartych (za dr E. Płóciennik, Rozwijanie
zdolności dziecka w wieku przedszkolnym).
Spośród
wielu publikacji na uwagę zasługują:
- Wrocławska Szkoła Przyszłości, odnosząca się do „paradygmatu wyobraźni” i organizowania w procesie kształcenia projektowanych okazji edukacyjnych opartych na zadaniach otwartych.
- Program Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży „Przedszkolaki – Krok pierwszy/Drugi”.
- Lekcje wychowania plastycznego z wykorzystaniem metody synektycznej opartej na pomysłach W. Limont.
- Lekcje twórczości z programów „Porządek i Przygoda”, „Żywioły”, „Przygoda z klasą” autorstwa m.in. K.J. Szmidta i J. Bonar.
- Program wspierania elementarnych zdolności twórczych uczniów kl. I-III Wł. Puśleckiego.
- Trening myślenia intuicyjnego według W. Dobrołowicza.
- Trening kompetencji twórczych w „Kangurowym” przedszkolu pod nazwą Kurs Twórczego Rozwoju.
- Technika Scenotestu D. Kubickiej do badania zdolności twórczych dzieci w sytuacjach zabawowo-zadaniowych.
- Program stymulowania dyspozycji kreacyjnych i autokreacyjnych dzieci w klasach I-III J. Uszyńskiej-Jarmoc.
- Program stymulowania twórczości na etapie edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej „Krok...w kierunku kreatywności”M. Jąder.
- Technika obrazków dynamicznych według E. Płóciennik.
To
tylko od wychowawcy i jego zaangażowania zależy jak wypełni swoją
misję bo jak widzimy zarówno znane już metody rozwoju
pobudzającego zdolności ucznia jak i nowe publikacje są w zasięgu
ręki. Zdaje sobie jednak sprawę, jak wielu wyrzeczeń ze strony
życia osobistego wymaga praca nauczyciela by jak najlepiej wypełniać
swoje zadania, ciągłe dokształcanie, przygotowanie konspektów,
poszukiwanie pomysłów, realizacja dodatkowych zadań w celu awansu
nauczycielskiego itd. Wszystkie te elementy mogą oddalić od
skutecznych zadań dydaktycznych, a poprzez ciągłe i niedokończone
reformy edukacji cierpią najbardziej dzieci.
5.
„Nauczyciel dobrze wie jak wesoło uczyć się”
Każdy
nauczyciel wieku dziecięcego doskonale wie, że najlepszą formą
pobudzenia aktywności dzieci są gry i zabawy, można powiedzieć
„edukacja na wesoło”. Jako nauczyciel, właśnie po takie metody
bym sięgał. Wiek dziecięcy jak wcześniej już pisałem to czas, w
którym pracuje wyobraźnia , uaktywniają się umiejętności
społeczne, beztroska działalność artystyczna. Błędem byłaby
jakakolwiek próba oceny, czy weryfikacji poczynań dziecka. Uważam,
że nawet forma tzw słoneczek, z chmurką, bez chmurki, wesołych
czy smutnych buziek jest zbędna i szkodliwa. Jeśli mamy traktować
dzieci jako indywidualne jednostki, pełnoprawnego człowieka, to
najlepszą formą, gdy zajdzie potrzeba korygowania zachowania, jest
rozmowa. Również w klasach 1-3, kiedy tak naprawdę dzieci wciąż
mają potrzebę zabawy, jako
nauczyciel wczesnoszkolny nie
używałbym ocen wobec dzieci, lecz dokonywałbym ocen opisowych
tylko do wiadomości rodziców. Dzieci niech rozwijają się bez
dodatkowych frustracji, wypełniając salę śmiechem. Wyrażajmy
opinie na temat
ich aktywności
słownie,
zachęcając lub wskazując inne rozwiązania. Wprowadźmy
elementy
nauczania otwartego i metod aktywnych zwłaszcza przy
poznawaniu przyrody. Zdecydowanie najwięcej czasu zarówno w
przedszkolu i w szkole powinno
poświęcić się
działalności artystycznej, plastyka, śpiew, korzystanie z
instrumentów muzycznych, wspólne wymyślanie historii. Mając
okazję do
prowadzenia
lekcji w jednej polskich
szkół
sobotnich
w Londynie, mimo że mam do czynienia z dziećmi w wieku 11-12 lat,
często korzystam z metod zabawowych oraz metod nauczania otwartego
widząc w nich ciągłą chęć do „bycia dzieckiem” do „głupich”
pomysłów i widzę jak w niektórych zmienia się nastawienie do
polskiej szkoły, do obowiązku narzuconego przez rodziców, którzy
zafundowali swoim pociechom kolejny dzień szkoły i to na dodatek w
sobotę. Dzieci przychodzą coraz chętniej i „zarażają” mnie
swoją spontanicznością i fantazją co tylko bardziej motywuje mnie
do uczenia poprzez zabawę i traktowania dzieciaków jako równych
sobie.
Tytułem zakończenia
Pojawiające
się w wielu nie tylko pedagogicznych wydawnictwach, lecz
również na forach internetowych czy artykułach w tzw. „prasie
kobiecej” informacje na temat rozwoju zdolności dziecka,
przyczyniają się do zmiany w postrzeganiu przedszkola. Dziś to nie
tylko ekonomiczna konieczność by rodzice mogli pracować i zarabiać
pieniądze, lecz ważny stopień edukacji, który zaważy na całej
przyszłości dziecka. Dostęp nauczycieli do różnych form
działalności edukacyjnej i ich kreatywność przyczynia się powoli
do zmiany pokoleniowej. Dzieci są bardziej otwarte pewne siebie,
mają świetne pomysły zarówno na swoją przyszłość jak i na
bieżące zadania. Tak naprawdę możemy uczyć się od naszych
podopiecznych tej pewności siebie i postrzegania świata jako
pełnego szans a nie rzeczywistości obciążonej obowiązkami,
wzajemnej nieufności i obawy przed tym co ludzie powiedzą. Widząc
maluchy pełne zapału do podejmowania kolejnych wyzwań sami
powinniśmy stać się jak dzieci i spróbować spojrzeć na świat
tak jak wtedy gdy mieliśmy trzy, cztery, pięć lat, nim autorytarny
świat edukacji nie zmienił nas w zalęknione dzieci systemu.
Tytuły
rozdziałów zaczerpnięte z piosenek przedszkolnych: Piosenka dla
nauczyciela (autor nieznany), Do przedszkola idzie maluch
(słowa U. Piotrowska), Jestem małym przedszkolakiem (słowa
Danuta Zawadzka), Bo w przedszkolu (słowa U. Piotrowska),
Samochwała (słowa Jan Brzechwa)