niedziela, 15 marca 2020

WOLNOŚĆ A WYCHOWANIE


        Trudno zaprzeczyć, że dążenia człowieka do poczucia wolności, nie tylko w znaczeniu prawa do uzewnętrzniania swoich pragnień, lecz również jako element wewnętrznego spokoju, życia w zgodzie z własnymi ideami, sumieniem, jakbyśmy mogli powiedzieć harmonii duszy i ciała, są treścią dążeń od tysiącleci życia człowieka na ziemi. Drogi do wolności są jednak zawiłe, trudne do przejścia i zrozumienia. Wolność człowieka kończy się bowiem tam gdzie zaczyna się wolność drugiego, a przekroczenie tego paradoksu wydaje się niemożliwe, co za tym, być może nikt z nas nie będzie mógł być prawdziwie wolny. Czy istnieje zatem, poza setkami definicji czym wolność jest, jakaś jedna uniwersalna o niej prawda mogąca posłużyć jako lustro, w którym sami możemy się przejrzeć dostrzegając wszystko to co ważne?
         Dużo słyszymy o wychowaniu do wolności, wychowaniu w wolności, dla mnie jednak pojawia się tu wielki dysonans, czy sięgając po kolejne muzyczne porównania, fałszywa nuta budząca zaniepokojenie. Sięgnijmy do definicji wychowania zaczerpniętej ze słownika pedagogicznego Wincentego Okonia, czyli jest to: świadomie organizowana działalność społeczna, oparta na stosunku wychowawczym między wychowankiem a wychowawcą, której celem jest wywołanie zamierzonych zmian w osobowości wychowanka. Otóż to, czy wpływ na zmianę osobowości nie jest pogwałceniem wolności wychowanka? Bez dwóch zdań jest. Jak jednak w młodym człowieku zaszczepić tę myśl by odkrył czym jest wolność, by korzystał z niej w sposób odpowiedzialny, jak nie poprzez działalność edukacyjną. Musimy zatem przyjąć, że dobrowolne poddanie się młodego człowieka procesom wychowawczym mającym ukształtować w jego osobowości postawę wolności, jest konieczne. Kolejny paradoks, z którym pedagogika próbowała i wciąż próbuje sobie poradzić tworząc nowe teorie wychowawcze i sięgając po naturalne predyspozycje człowieka do kształtowania swojej osobowości, czyli samowychowania. Tak czy inaczej by zapewnić młodemu człowiekowi warunki do samowychowania, nie obejdzie się bez podjęcia działań pedagogicznych, czy może raczej anty pedagogicznych jak poucza literatura przedmiotu, które zapewnią możliwość swobodnej realizacji procesu wychowawczego i co najważniejsze zachęcą młodego człowieka do podjęcia tego niewątpliwego wysiłku jakim jest samowychowanie oraz, bądźmy konsekwentni, samokształcenie. Na przestrzeni ostatnich 50 lat teorie antypedagogiczne oraz tzw, pedagogika alternatywna, zyskały wielką popularność, właśnie przez akcentowanie prawa dziecka do wolności. Słynna szkoła w Summerhill, założona przez A.S. Neila, jako pierwsza zaczęła realizować program wychowania bez wychowania, pozostawiając dziecku pełną swobodę zarówno w doborze przedmiotów będących tematami lekcji jak i podjęcia edukacji w ogóle. Nie znaczy to, że panowała anarchia i dzieci nie podejmowały nauki, wręcz przeciwnie. Dzieci bardzo chętnie korzystały z przywileju jaki został im dany, wybierały same te lekcje, które ich interesowały, angażowały się w szeroki program zajęć dodatkowych oraz tworzyły demokratyczną radę szkoły, w której głos miał każdy uczeń, uchwalały szkolne prawa, również zakazy, wynikające z poczucia odpowiedzialności za innych, oraz za własne postępowanie. Szkoła w Summerhill jest doskonałym przykładem jak dziecięca wolność stała się motorem do podjęcia nauki oraz przez tworzenie demokratycznej rady szkoły, kształtowała postawy społeczne i własną osobowość. Przyglądając się takim działaniom, które tworzą dla dziecka warunki do samorealizacji i widzieć jej efekty, trudno oprzeć się pragnieniu by przykład szkoły Summerhill stał się wzorem dla współczesnych działań wychowawczych. Czy nie byłoby to prawdziwe wychowanie w wolności? Tak się jednak nie stanie. Przekonanie społeczeństwa do pełnienia roli szkoły jaką jest kształtowanie ról społecznych i przygotowanie do pełnienia tych ról w świecie dorosłych jest tak duże, że wszelka argumentacja wydaje się przegrywać z takim podejściem. Dodatkowe stereotypy utrwaliły w społeczeństwie obraz szkoły alternatywnej jako miejsce dla dzieci z bogatych rodzin lub dzieci zbuntowanych, niedostosowanych społecznie. Dlaczego jednak właśnie w tych szkołach dzieci uczą się chętnie, osiągają bardzo dobre wyniki w nauce, są dużo bardziej samodzielne, śmiało wkraczają w dorosłe życie? Ewidentnym źródłem sukcesów wychowawczych okazuje się być właśnie poziom stanowienia o sobie w środowisku szkolnym, swoboda w podejmowaniu decyzji, zarówno przez ucznia jak i wychowawcy, na którym spoczywa obowiązek towarzyszenia uczniowi w trudach samowychowania, oraz inny system weryfikacji opanowanych przez dziecko umiejętności. Wydawałoby się, że te argumenty powinny przemawiać do wyobraźni odpowiedzialnych za kształt systemu edukacji w Polsce i poprzez wyciągnięcie oczywistych wniosków wpłynąć na zmiany polskiej edukacji. Tak się jednak nie stanie. Dopóki szkoła wciąż pozostanie narzędziem w rękach władzy, oraz elementem politycznych sporów wykorzystywanych do podbijania sondaży, nie mamy co myśleć o wolnej powszechnej szkole opartej na idei wychowania ku wolności, tak „bliskiej” przecież każdemu nowemu ministrowi edukacji. Będzie jak zawsze, wolność jako najdroższa idea dostępna tylko najbogatszej części społeczeństwa, lub młodzieży zbuntowanej, dla której otwiera się społeczne alternatywne placówki, tym samym jednak sprowadzającej wolność do poziomu sprzeciwu wobec panującemu porządku. Tyle w nas wolności ile sami jej sobie kupimy, tyle ile sami wywalczymy.
          W symbolu oświaty widnieje płonący kaganek, ogień, podobnie                w symbolu wolności, którym jest słynna nowojorska statua, dzierżąca pochodnie. Czy doczekamy czasów gdy będziemy mogli powiedzieć, że to ten sam ogień? Ogień, który rozpala serca ku wolności, który wychowuje i kształci. By tak się właśnie stało, dzieci muszą uwierzyć w sens edukacji i wychowania jako jedyną drogę do wolności. Musi być to jednak edukacja, która gwarantuje dziecku możliwość wyboru, popełnienia błędów i ich naprawiania, poczucia odpowiedzialności, traktowania z szacunkiem. Tylko wtedy wolność i wychowanie nie wykluczą się wzajemnie i staną się lustrem, w którym przeglądając się, każdy z nas będzie mógł zadać sobie pytanie, jakim jest człowiekiem.
D.W.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz